Adela. Jednorożec mimo wszystko – Lidivine Irolla

Adela. Jednorożec mimo wszystko – Lidivine Irolla

Czterolistne koniczynki, tęcza, królicze łapki i przepiękny złoty róg jednorożca. Tak wiele talizmanów i symboli, którymi chcemy otaczać się każdego dnia, byle tylko dosięgło nas szczęście. Czym właściwie jest to uczucie? Czy można się nim dzielić? Powinniśmy dawać je innym czy brać tylko dla siebie?

Życie Adeli toczy się spokojnym torem. Zagroda Norberta Dobromiłego jest jej domem od wczesnego dzieciństwa. Nikt nie chciał u siebie konia z rogiem na czole, a przecież to tylko mała anomalia. Na szczęście Adela trafiła do Życzeniówka i może bez przeszkód być sobą, to wszystko dzięki Norbertowi i jego córce Julii. W tym nietypowym gospodarstwie mieszkańcy pomimo swych wad wiodą spokojne życie. Każdy dzień gospodarz rozpoczyna od nakarmienia swoich zwierząt i prac przy ogródku warzywnym. Dzięki pielęgnacji grządek może pochwalić się niezwykłymi okazami. Zdaje się, że jedyną osobą, która ich odwiedza, jest sąsiadka sprzedająca ich warzywa na targu. Pani Wiotczyńska słynie z zazdrosnej postawy, której mieszkańcy zagrody za nic nie mogą zrozumieć. To ona jako pierwsza zauważa pewne anomalie, w których centrum znajduje się zawsze pan Dobromiły.

Wygrana w loterii staje się początkiem zdarzeń, których nikt się nie spodziewał, szczególnie Norbert, Julia, a już tym bardziej Adela. Czy tęcze nad łąką i deszcz padający, gdy trzeba, łączą się jakoś z koniem, który ma piękną różową grzywę i pachnie poziomkami, a nade wszystko twierdzi, że jest zwyczajny? Adela będzie musiała przekonać wszystkich, że wcale nie jest jednorożcem, przecież one nie istnieją. A róg? Cóż każdemu może wyrosnąć coś na czole prawda? Wszak nie ma ideałów.

Jednorożce. Wystarczy to jedno słowo, by przekonać mnie do sięgnięcia po daną historię. A jeśli opowieść już od pierwszych stron wiedzie przez drogę pełną uśmiechu i oryginalności, to czemu nie skorzystać?

“Adela. Jednorożec mimo wszystko” to historia, krótka i przyjemna. Narracje prowadzi nie kto inny jak śnieżnobiały koń o różowej grzywie, który tylko czasem wymiotuje tęczą i gdy się spoci, pachnie poziomkami. Dzięki niej poznajemy Norberta oraz Julię, ale także koguta Hashtaga, żółwice Toto, Lilo i Sticha, czyli króliki albinosy, kota Honoriusza, psinę Zole, świnie Coco, konia Szelmę oraz kozę Paprotkę. Ta ostatnia nie pała miłością do Adeli, ale kto wie, może się to zmieni. Gdy już poznamy krótkie historie pojawienia się każdego z nich w zagrodzie, poczujemy magię tego miejsca, a to dopiero początek przygody.

Autorka stworzyła niezwykłą atmosferę, której składową z pewnością są kreacje postaci. Nie ważne, czy mowa o ludziach, czy o zwierzętach. Czytelnik w mig pokocha tę nietypową rodzinę, w której każdy ma swoje miejsce. “Adela. Jednorożec mimo wszystko” ciekawie podchodzi do tematu akceptacji odmienności. Dzieci wraz z Adelą przekonają się, że każdy bez względu na wady czy szczególne umiejętności może być częścią rodziny i liczyć na wsparcie. Tolerancja odgrywa tu jednak pośrednią rolę, a autorka za pomocą przygód Adeli chce ukazać, jak łatwo jest zarówno odnaleźć szczęście, jak i je stracić. Mieszkańcy Życzeniówka przekonują się bowiem, że łatwo wpaść w sidła zazdrości, która pojawia się nieproszona.

Co to szczęście?

Cóż mogę wam napisać o szczęściu zawartym w tej niepozornej książeczce? To mądra i pouczająca historia, w której przeplatają się przeróżne emocje. Od zazdrości po pychę, od szczęścia do smutku. Każda z nich jest niezwykle ważną częścią naszego życia. Te negatywne w przypadku Adeli i jej przyjaciół pozwoliły im dostrzec, gdzie mogą znaleźć swoje szczęście i jak je docenić. Mały czytelnik wraz z nimi przekona się, czym jest szczęście, jak łatwo je przeoczyć lub pomylić z pychą, która umiejętnie podsuwa nam ulotne zadowolenie. Autorka sprawia, że przestajemy wierzyć w wyjątkowość symboli i magicznych przedmiotów, a zaczynamy w siebie.

Nie mogę nie wspomnieć o ciekawej i jakże lekkiej kresce Marie De Monti, która wprowadza nas do świata opisanego już po pierwszym kontakcie z okładką. Adela bojąca się strachów, Paprotka trzęsąca się ze złości a może pani Wiotczyńska? Nie mam pojęcia, która postać dzięki ilustracjom skradła moje serce. Klimatyczne i proste zarazem, świetnie współgrają z zabawną fabułą i edukacyjnym wydźwiękiem. Zakochani w przekazie, urzeczeni zapachem poziomek i skąpani w magii Życzeniówka, żałujemy, że ta przygoda okazała się tak krótka. Miłośnicy jednorożców, szczęścia i historii pełnych humoru, to coś dla was.


Autor: Lidivine Irolla

Tłumaczenie: Michał Krzykawski

Ilustrator: Marie De Monti

Tytuł: Adela. Jednorożec mimo wszystko

Tytuł oryginalny: Adèle licorne malgré elle

Wydawnictwo: BoNoBo

Wydanie: pierwsze

Data wydania: 2019-01-01

Kategoria: literatura dziecięca

ISBN: 9788381511926

Liczba stron: 200

Ocena: 8/10


 

Marta

Mama Amelki i Antka. Miłośniczka słowa pisanego i powieści graficznych. Niezmiennie szuka swojego azylu prowadząc bloga martawsrodksiazek.pl. Kilka słów o mnie? Cóż, dusza zanurzona w fantastyce z sercem z czystego romansu, łaknę przygód i szczypty strachu, z codziennością wypełnioną literaturą dziecięcą w tle. Gdy nie czytam, tworze i na wiele sposobów wyrażam siebie.

Dodaj komentarz

Close Menu