„Zawsze będę cię kochać” to książka, która kompletnie skradła mi serce. Taka cicha, przyjazna, pełna czułości. Idealna do wspólnego czytania przed snem, ale też jako prezent urodziny albo po prostu wtedy, gdy chcemy podarować komuś coś naprawdę bliskiego.
Już od pierwszych stron czuć, że to historia napisana z myślą o dziecku, ale trafiająca też do serca dorosłego. Zapewnienie o miłości, tej stałej i bezwarunkowej, jest czymś, czego potrzebujemy wszyscy. Niezależnie od wieku.
O czym jest książka?
Bohaterami książki są dwie myszki — duża i mała. Rodzic i dziecko. Mała myszka zadaje bardzo ważne pytanie „Jak długo będziesz mnie kochać?”
Dla nas, dorosłych, odpowiedź może wydawać się oczywista. Dla dziecka już niekoniecznie. Maluchy dopiero uczą się rozumieć czas. Wiedzą, że dzień się kończy, wakacje mijają, urodziny są tylko raz w roku, a święta też kiedyś trzeba pożegnać. Nic więc dziwnego, że gdzieś w tej dziecięcej głowie może pojawić się pytanie, czy miłość mamy albo taty również ma swój koniec.
Ta książka odpowiada na ten lęk najpiękniej, jak się da. Spokojnie, czule i bardzo prosto. Miłość rodzica nie trwa sekundę, minutę ani godzinę. Nie kończy się wraz z dniem, porą roku czy zmianami, które przynosi życie. Trwa zawsze. Niezmiennie. Bezwarunkowo.
Moja opinia i przemyślenia
Najbardziej urzekło mnie w książce to, jak pięknie łączy prostotę z ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Tekst jest melodyjny i bardzo przyjemny do czytania na głos. Ma w sobie rytm kołysanki. Taki, który naturalnie wycisza, otula i prowadzi dziecko ku spokojnej nocy.
Nie ma tu wielkiej fabuły w klasycznym sensie. Jest za to coś znacznie ważniejszego — bliskość. Wspólne chwile, przytulanie, trzymanie się za ręce, zabawa, odkrywanie świata, zachwyt nad przyrodą. Rodzic jest obok. Wspiera, obserwuje, pozwala dziecku rosnąć, ale cały czas daje mu poczucie bezpieczeństwa.
Ilustracje Alison Brown są absolutnie cudowne. Delikatne, pełne ciepła i drobnych detali. Na kolejnych rozkładówkach widzimy przygody dwóch myszek, ich czułość i więź, która nie potrzebuje wielkich słów, żeby była zrozumiała. Bardzo podoba mi się też zmiana kolorystyki — od słonecznych zieleni i błękitów po spokojniejsze, nocne granaty. Dzięki temu książka naprawdę działa jak miękkie przejście od aktywnego dnia do wieczornego wyciszenia.
Mam wrażenie, że „Zawsze będę cię kochać” może stać się jedną z tych książek, które wracają do nas latami. Najpierw czytamy ją maluchowi na dobranoc, potem dziecko zna już ulubione fragmenty na pamięć, a po latach wyciągamy ją z półki z ogromnym wzruszeniem. Bo takie książki zostają w pamięci na długo.
Podsumowanie
„Zawsze będę cię kochać” to wyjątkowa propozycja do wspólnego czytania. Piękna, czuła i bardzo potrzebna. Pomaga dziecku poczuć się bezwarunkowo kochanym, daje okazję do bliskości i buduje poczucie bezpieczeństwa. Warto dać jej szansę!










