Rodzina myszek cieszy się na kolejne Boże Narodzenie w swoim przytulnym domku na wsi. Jednak wszystko się zmienia, gdy nagle pojawiają się nieproszeni goście – hałaśliwi ludzie – z bagażami, kolorowymi dekoracjami i marzeniem o spokojnych Świętach poza miastem. Zdeterminowane myszki nie oddadzą swojego miejsca bez walki! Rozpoczynają pełną humoru, sprytu i figlarnych sztuczek bitwę o dom. Ten zabawny i pełen akcji rodzinny film sprawi, że będziecie kibicować psotnym „szkodnikom” do samego końca!
RECENZJA FILMU MYSZ-MASZ NA ŚWIĘTA
Święta w zimowej scenerii, w domku na uboczu, gdzie trzaska ogień w kominku, a śnieżne gwiazdki wirują za oknem, brzmią bajkowo, prawda? Tak, pod warunkiem, że jest się jedynym chętnym do spędzenia świąt akurat w tym domu. A rodzina Mikiego ma konkurencję. Małą, słodką, myszatą i bardzo zdeterminowaną, by wykurzyć ludzi tam, skąd przyszli. Albo jeszcze dalej.
Jeśli macie ochotę na ciepły, uroczy, familijny film z humorystycznymi elementami ewidentnie kojarzącymi się z Kevinem to „Mysz-Masz na święta” jest wyborem wręcz idealnym. Oczywiście już na samym wstępie trzeba go traktować z przymrużeniem oka i nawet nie chodzi o myszy ze smykałką do elektroniki. Ten film po prostu łamie wszelkie prawa fizyki i zdrowego rozsądku też. Bo kto normalny jedzie tuż przed świętami do opuszczonego domu, nie sprawdziwszy uprzednio, co go tam czeka, by spędzić tam święta? No właśnie. Jednak łamie te prawa, by dodać magii, uroku i efektu „Wow!”. Dzieci tego nie widzą, oczy i buzia się śmieje, rodzice przymkną oko i wszyscy będą się świetnie bawić.
Głównym wątkiem filmu jest walka o terytorium. Między myszami, będącymi mieszkańcami domu od dawna, a nagle przybyłymi ludźmi. Jest to świetnie pokazane w trailerze i uwaga, wszystkie sceny z zapowiedzi są w filmie, a to ostatnio nie zdarza się zbyt często. Dla mnie plus. A scena z krzesłem jest w filmie jeszcze bardziej zabawna. Jednak poza najbardziej widowiskową częścią dzieje się dużo obok i to właśnie tym film chwyta za serce. Mamy przyjaźń chłopca z myszą, taką zwykłą, ciepłą, dobrą przyjaźń bez względu na różnice. Tu wystarczyło otwarte serce i narodziło się coś pięknego. To jest najcenniejsze przesłanie tej opowieści. Obok tego mamy relacje rodzinne – niby wszystko pięknie i ładnie, normalna, w miarę dająca sobie radę rodzina, ale po zeskrobaniu tego wszystkiego wychodzi prawda. A w obliczu mysiej apokalipsy niestety z rodziców wychodzi coś, co trudno ubrać w słowa. Ja byłam oburzona, a w jednej chwili matkę z chęcią wsadziłabym w zaspę. Największą. Na trzy lata. No ale więcej nie mogę zdradzić, sami musicie obejrzeć.
„Mysz-Masz na święta” to przede wszystkim film familijny i o tym należy pamiętać, by nie wyjść z kina rozczarowanym. Nie ma tu wielkich fajerwerków, choć akcja czasami biegnie bardzo szybko. Jest za to sporo emocji, tych budujących, jak i tych, które wyrządzają krzywdę. O każdych z nich warto rozmawiać z naszymi dziećmi i nastolatkami, bo i oni dobrze się będą bawić w kinie. I ze sobą, bo czasem jesteśmy takimi paskudnymi rodzicami.
Idąc na ten film, możemy sprawić radość nie tylko sobie. Pamiętajcie, że każdy bilet wspiera SOS Wioski Dziecięce.
Reżyser: Henrik Martin Dahlsbakken
Obsada: Vivild Falk Berg, Vegard Strand Eide, Jakob Oftebro, Pål Sverre Hagen, Sara Khorami, Flo Fagerli, Charlotte Frogner, Jonis Josef, Jon Øigarden
Gatunek: Animacja, Familijny, Świąteczny
Dystrybutor: Best Film
Nośnik: Kino
Data premiery (polska i zagraniczna): 2025-12-05
Czas trwania (min.): 80
Język oryginału: norweski
Lektor: brak (film w wersji dubbingowanej)
Polski dubbing: Leszek Lichota, Piotr Głowacki, Laura Bączkiewicz, Tymon Bitkowski, Jarosław Boberek
Napisy: brak













